16.02.2008 :: 15:08 | Link | Komentuj (4) Ty naprawde myslisz, ze wedlug mnie JA zawsze jestem najwazniejsza?
to spojrz na te sparwy z mojego punktu widzenia...
ze w sprawie zareczyn musze czekac i zwodzic mojego chlopaka- choc chce tego- bo dla mojej mamy to bedzie katastrofa, wiec trudno, zeby dla nas byl najszczesliwszym dniem zycia...
ze kiedy chce gdzies wyjechac, to musze sie zastanawiac, czy w domu nie zarzuca mi znow, ze "ciagle mnie nie ma", chociaz z Krzysiem mamy tylko wtedy dla siebie czas, bo u mnie w domu nie bedziemy mieli prywatnosci, ani u niego- gdzie jego brat ciagle sie kreci, a rodzice wykrzykuja w pokoju obok...
ze kiedy nie wyjde do mojego chlopaka, to znaczy, ze w ogole sie nie zobaczymy, bo u mnie musielibysmy siedziec w kuchni lub w salonie z rodzicami- kto go wciagnie na gore?
ze nie znosze prosic kogos o pomoc, i wlasnie ta duma mnie gubi? bo w walentynki przewrocilam mojego chlopaka na schodach- po prostu nie mialam sily sama go wciagnac, a nie chcialam nikogo prosic o przysluge...
ze w czasie choroby nie bralam wolnego, bo sylwia sama bedzie miala ciezko- chociaz ona w takich kwestiach ma mnie gleboko... wiec teraz pokutuje jakims durnym polpascem...
ze w kazdej sprawie, nad ktora sie zastanawiam, musze brac pod uwage swoje potrzeby, mojego chlopaka i cala rodzine? zeby wobec wszystkich byc w porzadku.
ze kiedy biore samochod, to "znow biore samochod", a kiedy go nie biore, to "znow mnie Krzysiek odwozi".
ze kiedy nie pojde na probe, to znowu mnie na niej nie ma- chodze w kratke, a w koncu jak sie czegos czlowiek podejmuje, to powinien trwac w swoim postanowieniu, ale kiedy pojde, to "znowu mnie w piatek nie ma w domu i nie ma kto wykapac psa"...
ze w ogole komu mam o tym powiedziec?? Krzyskowi, zeby mu bylo przykro? rodzicom, ktorzy to maja gdzies, albo powiedza "a nie mowilam/em?". z reszta kazdy ma swoje problemy. a poza tym nie chce sie zalic, to moj wybor- tylko te wszystkie konsekwencje tez musze ponosic i jakos sobie z nimi radzic. JA. 16.01.2008 :: 19:48 | Link | Komentuj (3) cale cztery lata z ogonkiem...niezly przeglad mojego zycia:) niech sobie gadaja co chca, ale fajnie miec takiego bloga- to kalendarz z pamietnikiem w jednym. wszystko tutaj jest. choc rzadko sie tu pojawiam glupstwem byloby likwidowac bloga:)
mam nowego kompa:) notebooka, takiego slicznego i w ogole:) no co... jestem w koncu kobieta:) a mam go tylko dzieki mojemu Misiowi kochanemu, bo poki co zasponsorowal mi go i teraz jestem jego niewolnica, dopoki go nie splace:) ale hapek jest.
i dzieki wielkie ONHISOWNOWI:) dzieki niemu mam nie tylko ladnego, ale i dobrego kompa. no i mam neta tez:) wielkie buziaki dla obu:* 27.12.2007 :: 13:19 | Link | Komentuj (0) confused
czy jestem szczesliwa? chyba tak... nie wiem, czy mam co do tego watpliwosci, bo wszyscy je maja, czy za duzo sie zastanawiam... slowo daje, ze czasami chcialabym gdzies wyjechac, sama, rzucic to wszystko w cholere i sprawdzic, czy bede tesknic i co sie w moim zyciu moze zmienic na lepsze i gorsze. mam wrazenie, ze zycie to takie kolo fortuny: mozesz zaryzykowac, postawic na jedna karte- moze sie uda, a moze do konca zycia bedziesz zalowac... albo wybrac najprostsza droge, ktora tez niekoniecznie moze byc dobra.
mam mnostwo obaw i nie wiem, czy sama dam sobie z tym rade. z natury jestem niezdecydowana i wiem, ze musze brac odpowiedzialnosc za swoje czyny- dlatego tak trudno podjac mi jakas decyzje. a najbardziej na swiecie nie chce nikogo przy tym zranic... tylko ze zycie jest jedno i chcialabym je przezyc jak najlepiej... 18.09.2007 :: 20:07 | Link | Komentuj (5) jesienna depreche czas zaczac
w pracy nie idzie jak isc powinno. generalnie praca zawodowa nie przynosi mi zadowolenia. mam glod (sensacji) wiedzy i nie wiem, skad ja czerpac. mam tez zawod. zawod na swoich kolezankach, ktore nie przyznaly sie, ze mialy zamiar zdawac na doktorat, a tym bardziej, ze sie dostaly. a uczucie zazdrosci mnie nie opuszcza, tylko kielkuje, paczkuje, kwitnie i w ogole co tam jeszcze moze robic. ze inni maja lepsza prace, ze maja wlasnie mieszkanie, ze maja kase, ze sa zadowoleni, ze spelniaja swoje marzenia... ze moga, maja, sa. a ja nie... 06.09.2007 :: 19:20 | Link | Komentuj (1) po pierwsze primo...
1. studia skonczone, choc jeszcze do konca nie rozstalam sie z uczelnia. to tylko szczegoly. magistra mam w kieszeni, teraz zaczyna sie prawdziwe zycie...
2. praca, dom, praca, Misiek, dom, praca, dom... za chwile zacznie sie pewnie szukanie pracy, bo prawdopodobnie zlikwiduja moj szpital...
3. cala reszta po staremu, tylko priorytety sie zmienily. teraz musze kombinowac, zeby mi pensja starczyla do nastepnego miesiaca- choc jeszcze nie jestem doslownie sama na swoim utrzymaniu, ale kursy pochlaniaja kupe forsy. poza tym planuje przyszlosc, lecz akualnie jestem w punkcie zawieszenia- przynajmniej dopoki Krzysiek nie dostanie mieszkania. lapie sie na tym, ze ciagle na cos czekam, tylko nie wiem na co...
co mnie wkurza? w pierwszej kolejnosci polska polityka, aburdy prawne i cala biurokracja.
z czego sie ciesze? z sobotniego wyjazdu w odwiedziny do ciechocinka na oboz konny. i z tego, ze jest Moje Kochanie:) 09.07.2007 :: 22:55 | Link | Komentuj (4) ostatnia sesja minela, nie bez bolu- by nie psuc tak pieknego, pechowego roku- oblalam ostatni egzamin, ale na szczescie to wszystko juz za mna. za mna sa rowniez nieprzespane noce spedzone na szybkim konczeniu pracy magisterskiej. dzis zlozylam wszystkie dokumenty, oddalam legitymacje studencka i rozwiozlam pisma do 3 szpitali. traktuja mnie jak dorosla osobe, zapraszaja na rozmowe i mowia do mnie "Pani":) obrona za tydzien...o rety- musze sie pouczyc...
za dwa tygodnie- no, moze troche wiecej- wyjezdzam z Misiem do Leby na 4 dni, znalezlismy fajne lokum i spedzimy troche czasu tylko we dwoje. nalezy mi sie. a co tam. tym bardziej, ze to pierwsze i ostatnie wakacje w tym roku (nie liczac sierpniowego weekendowego wypadu nad morze). czuje, ze lato mi ucieknie szybciutko, juz polowa lipca a ja dopiero zaczynam "wypoczynek". od sierpnia praca , w sierpniu zapakowane wyjazdami weekendy (mam nadzieje), wiec za chwile wrzesien sie zrobi...i znowu zima...bleeeee. WROC. mamy lato, cieszymy sie latem, lato jest dlugie i nigdy nas nie opusci:) 06.06.2007 :: 22:15 | Link | Komentuj (3) "Moje wielkie greckie wesele" to jednak dobry film. ostatnio odkrylam, ze to jest jednak prawda, co mowi jedna z bohaterek filmu: w zwiazku moze i facet jest glowa, ale kobieta jest szyja i kreci glowa jak jej sie podoba. DZIEWCZYNY! pamietajcie o tym- facetami trzeba tak manewrowac, zeby o tym nie wiedzieli i zrobili wszystko tak, jak my chcemy- a przy tym mysleli, ze to oni wpadli na ten pomysl. sposob dobry i wyprobowany na co najmniej dwoch facetach:) 01.06.2007 :: 22:46 | Link | Komentuj (1) nie wywoluj wilka z lasu
to chyba jedyne powiedzenie, ktore mi sie ZAWSZE spelnia.
moja siostra dostala dzis zawiadomienie ze stacji krwiodawstwa aby sie stawic na dodatkowe badania. zawiadomienie przyszlo z pracowni diagnostyki wirusologicznej i bakteriologicznej. nie wrozy to dobrze, a co gorsza- nie chca mi udzielac informacji. Asi nie ma i nie bedzie do konca lipca, nie chcemy na razie jej nic mowic, zeby jej nie denerwowac, ale wyglada na to, ze bedzie musiala przyjechac na badania. w poniedzialek (ze tez te "radosne" informacje zawsze musza przychodzic w weekend:/) mam rozmawiac z kierownikiem pracowni w celu uzyskania jakiejs informacji. zostaje sobota i niedziela na przemyslenia, a oczywiscie - jak nigdy(gdy tego potrzebuje)- wyobraznia dziala. wiem tylko, ze robia tam badania w kierunku wirusa zapalenia watroby typu b i c, hiv i kily. to mi wystarczy:/ a z nikad nie moge sie dowiedzec, czy przyczyna wezwania moze byc ewentualnie inna...
jak nie urok to sraczka... 31.05.2007 :: 00:51 | Link | Komentuj (0) I say a little pray for You
musze byc szczesliwa.
mam rodzine. mam przyjaciol. mam ukochanego faceta. mam wymarzonego psa i wymarzony dom na wsi. marnie, bo marnie, ale spiewam. studiuje.
nigdy nie doswiadczylam wojny. nigdy nie bylam glodna. nie musialam uciekac, ukrywac sie. nie bylam przesladowana. nie bylam ofiara kataklizmu. moi rodzice nie rozwiedli sie. nie choruja. niczego mi nie brakuje.
a lista jest otwarta...
Błogłosław duszo moja Pana!Jego dobroci nigdy nie zapominaj... 21.05.2007 :: 22:21 | Link | Komentuj (3) humour is... good:P
drzewa szum, ptakow spiew, zaby skrzek- teraz odkrywam zalety mieszkania na wsi:) jest pieknie, cieplo, odglosy natury- chetnie spalabym na zewnatrz, choc pewnie bede musiala miec otwarte okna na noc- to prawie tak samo bedzie:) wiedzieliscie, ze ptaki cala noc spiewaja?? one chyba w ogole nie spia...
dzis widzialam mame kaczke z malymi, puchatyki kaczatkami- cudowne byly:)
w piatek koncert, w niedziele koncert- zapraszam do galerii na www.pomorska.pl/zlotasetka -> tam znajduja sie miedzy innymi zdjecia naszego choru z gali "Zlota Setka 2006". a w najblizsza sobote same przyjemnosci- rano wizyta u fryzjerki i pasemka na letnia zmiane image'u, wieczorem bal na zakonczenie studiow (choc jeszcze nie koniec, ale juz prawie...), w niedziele kregle i pozniej znow imprezka. zapowiada sie milusi weekend:)
oby tak dalej...
wiosenno- letnio pozdrawiam
O. 15.05.2007 :: 11:29 | Link | Komentuj (5) niezbyt przespalam noc...
byla burza, potworny wiatr i deszcz. ja to jeszcze po,biedy, ale moja psina starsznie sie bala, latala z pokoju do pokoju sapiac, sliniac sie i trzesac. pierwszy raz widzialam ja w takim stanie. w koncu o 3 w nocy wymyslilysmy z siostra, zeby zrobic jej cos w formie namiotu z foteli i koca. moze jestem glupia, ale stwierdzilam, ze skoro nie ma sie biedna gdzie schowac, budy tez nie ma, to chociaz jakas namiastke jej zrobimy... w sumie podzialalo, tylko ze wzgledow akustycznych razem z nia musialam przeniesc sie do pokoju babci, gdzie obok niej spalam na wersalce. "spalam"...
jutro wraca Krzysiek, juz sie za nim strasznie stesknilam. nie wiem jak powiem mamie, ze wybieram sie do niego na tydzien (a moze troche wiecej) w czerwcu. mamy zamiar wykorzystac czas, kiedy bedziemy zupelnie sami, bo jego cala rodzina wynosi sie na jakis czas z domu. w koncu tak rzadko sie widujemy...
dzis rano znalazlam 10 zl w garderobie. chyba nie musze ich nikomu oddawac, w koncu to moja garderoba, co? 05.05.2007 :: 23:10 | Link | Komentuj (3) opowiem Wam o moim pechu...
zaczelo sie we wrzesniu- wtedy pierwszy raz skrecilam kostke. w grudniu okazalo sie, ze zle wpisali mi ocene do indeksu i zamiast niskiego stypendium bede miala smiesznie niskie. pieniadze z odszkodowania zaginely w akcji, a pozniej skrecilam druga kostke. teraz dowiedzialam sie, ze nie mam wpisu w indeksie z psychiatrii, bo...nie wiem czemu. a to jest naprawde hudge problem, bo teraz zamiast pisac prace magisterska i uczyc sie do pieprzonego egzaminu, bede latala, tlumaczyla sie i gonila profesora po podpis. bo jego nigdy nie ma. poza tym byla jeszcze seria mniejszych wypadkow i przypadkow, o ktorych nie chce mi sie juz pisac, bo mam bardziej istotne sprawy na glowie:/
chyba mam wrzody. serio. a na pewno to z moim zoladkiem nie jest w porzadku. a ta uczelnia przygotowuje nas chyba do prawdziwego zycia- jak jest zle, to moze byc jeszcze tylko gorzej... 28.03.2007 :: 23:37 | Link | Komentuj (3) trening funkcji poznawczych
test na zdeterminowanie
tesknota, mieszkanie, czerwiec 2009, praca, autobus, rodzice, zaleznosc, cierpliwosc, dziecko, wesele, stagnacja, problemy, kosmos, starosc, wytrwalosc
zapamietaj te slowa i probuj NIE odtwarzac ich przez nastepne dwa lata. im mniej odtworzysz- zwlaszcza we wzajemnym powiazaniu- tym lepiej.
rozwiazanie testu za kilka dni. 20.03.2007 :: 22:38 | Link | Komentuj (3) jestem sama. nie p.... mi tutaj. jestem sama, jedynymi osobami z ktorymi moge porozmawiac i ktore troche chociaz przejmuja sie moimi problemami, to tata- jesli jest w domu i nie ma wazniejszych zajec i Krzysiek- jesli akurat nie zajmuje go mieszkanie. nie jem, za to pije duzo kawy i lykam codziennie srodki przeciwbolwe. latam sprzed komputera do szpitala a potem na zajecia. wracam do domu znow przed komputer. nic sie nie uklada, nic nie idzie po mojej mysli. ciagle klody pod nogi i wieczne przytyki. mam tego po dziurki w nosie.
i nie bedzie lepiej...nie p...mi tutaj. sama sobie poradze i nie potrzebuje niczyjej pomocy. 14.01.2007 :: 21:55 | Link | Komentuj (6) troche fajnie sie zrobilo na mysl, ze nie jestem sama...i w ogole:)
TUTAJ POCZYTAJ :)
a weekend...cudowny weekend ze Skarbem, prawie taki jaki zaplanowal na zeszly tydzien- tylko bez kolacji przy swiecach;)
|
FAR, FAR AWAY...:
2008 maj kwiecień marzec luty styczeń 2007 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2006 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2005 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2004 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2003 grudzień listopad
THEY BELIEVE IN ME:
TheVeryBestMan
TheVeryBestSister
SuperGirl
WhoIsHe?
Fikuss
Nutka Optymizmu
Radośniej
~GEP~
WcaleNieMALUTKO
Blondynka
ZimnyKamień
MamTrzyLata
CThru
I BELIEVE IN THAT:
moja psinka:)
Plfoto(Aniolka)
KlubDobrejMuzyki
NajlepszyShopping
GroszZaSerce
...a nakarmiliscie mnie...
kilka slow o mnie:)
a tutaj ja jestem:)
ownlog
DESIGNED and PHOTO by
ANIOLKA :)
|